Strona Główna

MOJA GALERIA

GALERIA
(Slub, Paryz i inne zdjecia)

Czas w Japonii

MOJE LINKI:
Alba Crux
Bractwo Maltańskie
Kalejdoskop zdarzeń

ARCHIWUM
2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec

19.11.2009 | Komentuj (2)
Wracamy do kraju wczesniej niz myslelismy, bo wystapily problemy ze sfinansowaniem mojego biletu powrotnego. Przegralam z japonska biurokracja, ministerstwo sie na mnie wypielo...i musialam sama sobie kupic bilet. Dlatego wracamy juz 2 grudnia.
Na razie jeszcze tylko egzamin nade mna wisi, a potem juz naprawde KONIEC!!! Smieje sie, ze to ostatnia przeszkoda na drodze do wolnosci;))
Wlasnie wrocilam z poczty, gdzie wyslalismy kolejne dwie 10-kilogramowe paczki. Nadal nie wiem, jak udalo mi sie nagromadzic przez cztery lata tyle smieci:/ Powiedzialam M, ze musi mnie pilnowac: jak sie juz gdzies przeprowadzimy, to nie moze mi pozwolic na gromadzenie rzeczy niepotrzebnych, zapomnianych dawno "przydasi" itd.
Na razie mysle, juz tylko o powrocie i mam ochote skakac z radosci:) Nie bedzie wiecej karaluchow, wilgoci, grzyba wszedzie, 10 stopni ciepla (chyba zimna) w nocy w pokoju, pracy, ktorej nigdy nie lubilam a momentami niecierpialam. Ciesze sie jak dziecko, czekajac na Swieta, na prawdziwy snieg;)), ziemniaczane kluski mojej Babci i nowy rok z nowymi mozliwosciami.
Wracamy do domu!!!!!!!!!!!Huuurrrraaaa!!!


05.11.2009 | Komentuj (1)
Wreszcie oficjalnie ustalono mi termin egzaminu na 24 listopada. Przyznam, ze wszystko poszlo sprawniej niz sie spodziewalam i termin rowniez bardzo mi odpowiada:) Mam jeszcze kilka spraw do zalatwienia do 28 listopada, tak wiec prawdopodobny termin powrotu wypadnie pomiedzy 1 a 14 grudnia. Nareszcie mozemy konkretnie myslec o powrocie, pakowaniu itd. Uff troche mnie to przeraza, ilez rzeczy mozna nagromadzic przez 4 lata;) Dam znac co i jak, kiedy juz decyzja zapadnie. W kazdym razie wracamy do kraju przed swietami:) Hurrra!
30.09.2009 | Komentuj (4)
Przyszla kolejna jesien, a my niestety wciaz w Japonii. Ale wiadomo, jak to z Japonczykami, mialam wyjechac we wrzesniu, potem w pazdzierniku, a teraz najprawdopodobniej w listopadzie. Mam nadzieje tylko, ze nie bede tu musiala tu siedziec do samej gwiazdki. Nadal czekamy na ostatecznaq odpowiedz z czasopisma i kiedy odpisza, ze zaakceptowali artykul, to wtedy uniwerek ustali mi termin obrony. Jak widac niewiele ode mnie zalezy, co mnie doprowadza do szewskiej pasji, ale dam rade:/ Ciagle sobie powtarzam, ze jeszcze tylko dwa miesiace, ale te dwa miesiace ciagna sie juz z pol roku;)
Szykuje mi sie tez wiele zmian, miedzy innymi ten blog przestanie istniec, wyjezdzam z Japonii i zamykam ten rozdzial w moim zyciu- nieodwolalnie koniec Japonii i koniec badan. Prawdopodobnie zajme sie edytorstwem, moze dziennikarstwem, zobaczymy. Przez reszte zycia zamierzam byc szczesliwa, robic miliony interesujacyhc rzeczy, podrozowac, zakladac rodzine, rozwijac sie codziennie! Koniec siedzenia w laboratorium i udawania, ze mnie to interesuje oraz koniec maltretowania zwierzat. Koniec swiadomosci, ze jestem jak kosmita wsrod ludzi, ktorzy generalnie mysla jedynie o badaniach, grantach, artykulach i kiedy mowisz im, ze nie zamierzasz tego robic do konca zycia, to albo nie rozumieja albo to ignoruja i daja rady, gdzie skladac aplikacje na post-doca :D Urocze :D
Kiedy uda nam sie z Maciejem uporac z nowym blogiem, zamieszcze tutaj link do niego. Na razie jest w fazie projektow, wiec prosze o cierpliwosc.
PS Mala anegdotka tlumaczaca, dlaczego mam czesto ochote przywalic Japonczykom. Otoz ostatnio przytylo mi sie bardzo, jako efekt uboczny brania lekow, notabene choroba spowodowana pobytem w Japonii, a nie od lezenia na kanapie. Mam tego swiadomosc i czuje sie jak orka. Wczoraj radosnie jeden z profesorow spotkanych na korytarzu, wyskoczyl do mnie z tekstem: "Bardzo przytylas, powinnas wiecej cwiczyc. Zacznij uzywac silowni"...
Trzeslo mnie z wscieklosci jeszcze na osmym pietrze-spotkalismy sie na drugim. Jesli wyjade stad bez poturbowania jakiegos Japonczyka, to bedzie oznaczalo, ze odnioslam sukces :D
Pozdrawiam wszystkich i ide cwiczyc :P
07.06.2009 | Komentuj (0)
Nowe zdjecia w galerii, sezon deszczowy za pasem, a u nas nic nowego
13.01.2009 | Komentuj (1)
Przylecielismy...i odlecielismy;(( To byl fantastyczny miesiac, z Rodzinkami, z Przyjaciolmi, z polskim jedzonkiem (i pysznymi drinkami Elizy;)), ech juz tesknimy!! Lot minal mi srednio, niestety moj blednik nie chcial ze mna wspolpracowac, wiec dolecialam zmarnowana; po raz pierwszy spalam na lotnisku, wylozona na czterech siedzonkach i cieszylam sie, ze to nie Polska i mnie policja nie upomni;P Teraz lenie sie w domu, bo mamy swieto narodowe, poza tym poprosilam o jeden dzien wolnego ze wzgledu na roznice czasu i bezsennosc;( Biedny M niestety pracuje juz dziarsko od dwoch dni, biedactwo. Nastroj mam wiec, jak sie mozna domyslic, sredni, ale M wciaz mnie pociesza, ze juz juz i zaczynamy sie pakowac do powrotu;D Mam nadzieje, ze zgodnie w ustaleniami (choc jak powszechnie wiadomo, z Japoncami ustala sie jedno,a robia drugie;/) uda sie nam jakos wrocic na jesien do Europy. Jesli nie, to czuje ze mnie w Matsuyamie popamietaja;P No nic, nowy rok, zrobilam noworoczne postanowienia i miedzy innymi mialam zaczac pozytywnie, a przynajmniej pozytywniej myslec, i cos widze niezbyt sie staram. Zaczynam jeszcze raz: na jesien szczesliwi, spokojni i zadowoleni wrocimy do Europy! Aha no i piekni, wysportowani i bogaci;P Dziekuje za ten fantastyczny miesiac Kochani, zycze Szczescia w Nowym Roku i przesylam buziaki!
28.10.2008 | Komentuj (2)
Wszedzie jesien, nawet do Japonii juz dotarla. Zrobilo sie zimno, a przez ostatni tydzien padalo, wiec nic tylko zakopac sie pod koldre i zapasc w zimowy sen. Dzis na szczescie znow wyszlo slonko i moze zlota japonska jesien potrwa jeszcze troche. Zaczelam wiec znow grzac niezmordowanym piecykiem (przypominam, ze tu nie ma centralnego ogrzewania a sciany grube jak w domku kempingowym), kupilam druty i welne w celu robienia szalika, zrobilam stelarze na przyszle swiateczne aniolki i spisalam wszyskie nazwy specyfikow do decoupage dostepne w naszym centrum handlowym. Aaa i odgrzebalam nieprzeczytane ksiazki:D Z nowosci, to ostatnio mialam szanse zalozyc kimono i nawet nosic przez kilka godzin, biorac udzial ceremonii herbacianej. Ogromnie mi sie podobalo, choc na poczatku czulam sie niezbyt komfortowo, szczegolnie trudno sie oddychalo bedac scisnietym obi (szeroko pas), natomiast z czasem cialo dostosowalo sie do kimona (lub odrwotnie;)). Postaram sie wrzucic jakies zdjecie. Bylismy tez ostatnio zaproszeni na imprezy dla japonskich dzieciaczkow organizowane przez dosc charyzmatycznego senseia judo;) Uwaza on, ze dziaciakom nalezy pokazywac obcokrajowcow, szczegolnie uzmyslawiac, ze sa jeszcze inne kraje poza Japonia i Ameryka;P, a ludzie moga miec rozne kolory skory. Bawilismy sie bardzo sympatycznie, szczegolnie, ze zona senseia jest Polka, i moglismy porozmawiac z nia po polsku i poznac jej dwie dorosle corki. Takze weekendy mielismy ostatnio szalone, szczegolnie, ze M wciaz bierze udzial w zabawach halloweenowych we wszystkich szkolach w ktorych uczy;) Kolejna amerykanska fascynacja Japonczykow. I pomyslec, ze wczesniej nie mialam pojecia jak sie nazywa ta wydrazona swiecaca dynia;P Powoli koncze, wracam do drutow i walki ze sciegiem patentowym dwustronnym, ktory mnie wychodzi jedynie dwustronny;/ Cieple jesienne buziaki!
PS 11 grudnia nadlatujemy! Hurra!

darmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazków
darmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazków


19.08.2008 | Komentuj (4)
Ech no to tyle bylo szczescia. Kolejne rozczarowanie, ech nie wiem czy to ten kraj, czy cos ze mna jest nie tak. Ale nie pasujemy do siebie. Kochani, dziekuje za wpisy, zawsze podnosza mnie na duchu:*:*:*: Ogolnie mam dosc, nie tylko Japonii i Japonczykow, ale tez zycia, ktore mi nie odpowiada i ktorego nie mam odwagi zmienic; siebie-za to, ze jestem naiwna, niekonsekwentna i za duzo sie wszystkim przejmuje. Dobrze, ze nie stac mnie na bilet i ze nie mam za bardzo do czego wracac, bo bylabym juz w samolocie, i nawet sushi i udonu nie byloby mi zal. I dobrze, ze mam cudownego meza (z ogromnymi pokladami cierpliwosci do mnie), bo pewnie bym zwariowala. Miejmy nadzieje, ze zdarzy sie niedlugo cos pozytywnego i bede mogla o tym napisac, a na razie sciskam Was mocno i jeszcze raz dziekuje za wpisy:)
06.08.2008 | Komentuj (5)
Wiem wiem, mam bloga, wszyscy sprawdzaja, co tam u nas nowego, a ja nie robie nowych wpisow:( I znow sie bede tlumaczyc,ale tym razem mam nawet calkiem niezla wymowke;P Od jakiegos czasu pogada daje nam popalic, 37 stopnii dzien w dzien, a w nocy 27!! Nie mozna nawet troche odsapnac, bo chmury czy deszcz sie nie pojawiaja. Nawet Japonczycy mowia, ze lato w tym roku jest zabojcze. Za to mnie wykanczaja, nie tyle upaly, co klimatyzacja. Otoz Japonczycy sa jak dzieci, jak jest za cieplo to trzeba natychmiast schlodzic, najlepiej o ponad 10 stopnii, a konsekwencje...a kto by myslal o konsekwencjach;/ Wiec, jak to ktos ladnie okreslil, to tak jakby po parogodzinnym siedzeniu w saunie, przejsc do wielkiej lodowki, i tak kilka razy dziennie! Maja wiec Japonczycy chorobe, tzw letnie zmeczenie, ktore jest wlasnie spowodowane niedostosowaniem organizmu do tak drastycznych zmian temperatury. Ale kto by sie w tym dzikim kraju zdrowiem przejmowal. Znow jestem zlosliwa? Ech. Ostatnio mam syndrom wygladzania wspomnien spowodowany (absolutnie) zbyt dlugim siedzieniem w Azji, Europa jawi mi sie jako raj, miejsce wspanialych, normalnych ludzi, mityczny lad, za ktorym tesknie. A moze to te upaly...A wracajac do rzeczywistosci, sporo sie u nas zmienia. Maciej, biedactwo, dostal pare zastepstw, pare dodatkowych godzin angielskiego, wiec dla niego sierpien jest wyjatkowo z ciezki. A do tego, musi jezdzic na rowerze do pracy, w tym koszmarnym upale, dziesiatki kilometrow-30 dziennie. Ja mialam duzo roboty w pracy, jak to ja i moje samonapedzanie sie stresem, ale letnie zmeczenie, wylaczylo mnie na trzy dni z zycia, chodzilam niczym zombie i niewiele pamietam, z tego co robilam. Tak wiec zwolnilam tempo, przestalam sie (staram sie!) przejmowac i jest lepiej. Ogolnie mam pelno nowych wrazen i doswiadczen; wspinam sie, to jest niesamowite, potrafie wspiac sie uzywajac wlasnego ciala, na 40 metrowa skale! W zyciu nie sadzilam, ze bede do tego zdolna;D Odkrylam jak to jest uzywac miesni, czuc zmeczenie i satysfakcje z biegania! Zastanawiam sie, czy na pewno mnie kosmici nie porwali;P Jezdze na rowerze...z przyjemnoscia!! Poza tym pisze swoj pierwszy artykul, co mi idzie roznie, ale sprawia straszna frajde;D Poza tym powoli powoli dojrzewa we mnie kilka nowych pomyslow, na to, co ze soba zrobic w zyciu. Na razie zbieram wiedze, mam wciaz 1.5 roku, na to by wszystko sobie poukladac. Natomiast dojrzala we mnie decyzja, ze skoro nie jestem szczesliwa bedac naukowcem, to nie musze marnowac zycia, zeby na sile starac sie nim byc, dlatego ze taka podjelam kiedys decyzje. Odkrylam, ze swiat daje niesamowite i nieograniczone mozliwosci, trzeba tylko chciec wyciagnac po nie reke. Nie mowie, ze to bedzie latwe, ale nie musi byc. Na razie patrze w przyszlosc bardziej optymistycznie (a moze jednak kosmici, ja i slowo OPTYMIZM?!) Czuje w powietrzu nowe wyzwania i ogromnie mnie to cieszy:D A w weekend wybieramy sie na fantastyczna wyprawe do Imabari, ogladac japosnkie zbroje (Maciej) i plywac w morzu (ja...i MAciej):DD Buziaki dla Was wszytkich, nie dajcie sie upalom!
29.04.2008 | Komentuj (5)
Ostatnio juz tyle czasu nie pisalam, ze jest mi ogromnie wstyd. A do tego dzis Kasia (smsem z Polski) popedzila mnie do naskrobania czegos, wiec chyba juz bardziej nie moze mi byc wstyd. Nawet nie mam porzadnego wytlumaczenia, no moze poza tym, ze nie mam nastroju. Ogolnie jestesmy ogromnie szczesliwi bedac znowu razem, ech po dwoch latach tak prosta czynnosc jak trzymanie sie za lapki, idac do sklepu po bulki, wydaje sie byc najwspanialsza rzecza na swiecie. Wciaz nie moge uwierzyc, ze ten facet, ktory idzie obok mnie, nie zniknie nagle albo nie musi nigdzie wyjezdzac. Pod tym wzgledem nasze codzienne zycie jest pelnia szczescia. Niestety rzeczywistosc musi zawsze wylezc, przypomniec, ze wszystko nie moze byc takie proste i cudowne. A zaczelo sie od pracy, a wlasciwie jej braku. Otoz Maciej mial teoretycznie przyjechac i pojsc do pracy w firmie zajmujacej sie ogrodami japonskimi, praca byla obiecana i potwierdzona kilkakrotnie przez znajoma Piotra, ktorej to maz jest wlasciwielem tej firmy. Jak sie okazalo na spotkaniu, maz tej pani byl kompletnie zaskoczony, po czym w ogole sie nie zgodzil na przyjecie Macieja! Fakt, myslelismy, ze moze nie bedzie latwo, ze moze po jakims czasie Maciej zrezygnuje, ale takiego obrotu sprawy nie przewidzielismy. Prawdopodobnie owa pani obiecala dac prace, ale bala sie o tym powiedziec mezowi. Wielkie rozczarowanie, jak widac Japonce nie sa wcale tacy wspaniali, jakby sie calemu swiatu wydawalo. Chyba w ogole ostatnio jestem notorycznie rozczarowana tym japonskim za przeproszeniem zadupiem, i tylko fakt ze nie mam pracy w Europie powstrzymuje mnie przed spakowaniem walizy, zabraniem meza i blyskawicznym wylotem. Ale to moze tylko moja narastajaca frustracja. Wracajac do tematu, i pewnie przyczyny owej frustracji, od paru tygodni usilujemy znalezc Maciejowi prace. Nie jest to proste, bo zapotrzebowanie na nauczycieli angielskiego jest kiepskie, szkoly upadaja itp a zadnej innej pracy Maciej miec nie moze, bo on nie mowi po japonsku a Japonczycy nie mowia po angielsku (notabene uczyc sie nie chca;/) Owszem Piotr bardzo nam pomaga, ruszyl wszystkie swoje znajomosci, ale jedni moga dac dwie godziny w tygodniu, inni kolejne dwie, lepsze niz nic, ale niewiele wiecej. Jest szansa, ze profesor z uniwerku zatrudni Macieja do pracy przy projekcie zwiazanym z lasami, biomasa...w kazdym razie czyms zwiazanym luzno z tym, co M studiowal. Ale, jesli dostana pieniadze na badania, a to bedzie wiadomo 17 maja. Tak wiec prosze wszystkich o trzymanie kciukow, odprawianie modlow i czego sie da, zeby sie udalo. Tak wiec mam pare powodow do frustracji, a im wiecej mysle, tym wiecej zaluje ze w ogole tu wyladowalam, choc przynajmniej mam fajnych ludzi w pracy, bo z Japoncami roznie bywa. Ostatnio znajomy student zastanawial sie czy nie wysadzic swojego labo, ze soba w srodku, bo po roku kiedy wreszcie mial zaczac doktorat powiedzieli mu, ze nie ma pieniedzy i zeby sobie poczekal jeszcze rok, a w miedzyczasie moze pomagac innym! Jakis koszmar! Czasem mysle, ze ja i tak mam ogromnie duzo szczescia, bo moglam duzo gorzej trafic, a tak tylko nie interesuje mnie temat mojego doktoratu, ale to sie podobno zdaza;P Ogolnie wiec probujemy z Maciejem odrywac sie od dziadowskiej, prowincjonalnej japonskiej rzeczywistosci, jak sie tylko da. Ostatnio pomagaly nam w tym przepieknie kwitnace japonkie wisnie, bralismy udzial w Ohanami, czyli pikniku pod wisniami, naprawde fantastyczny zwyczaj! Poza tym duzo radosci sprawiaja nam nasze dwa szczurki, uratowane z labo. Sa cudowne! Moja mama zawsze mowila, ze zwierzeta upodabniaja sie do swojego wlasciwiela, wiec zupelnie nie rozumiem dlaczego one sa leniwe, niezbyt rozgarniete i strasznie lakome:D Rowniez ostatnio, dzieki znajomej Japonce, odkrylam wspinaczke, poszlismy oboje z Maciejem na kurs dla zoltodziobow i bawilismy sie swietnie. Teraz planujemy zrobic bardziej skomplikowany kurs, wspinaczka na gorke raz w miesiacu, ze wzrastajacym stopniem trudnosci, niestety cena jest przerazajaca, wiec brak pracy mocno nam psuje nastroj. Rzeczywistosc. Adoptowalismy tez goryla na pulpit, i ogladamy jak rosnie (na pulpicie komputera) karmimy go, zbieramy kupy i smiejemy sie, kiedy odwraca sie tylkiem, bo wpisujemy mu komende, ktorej nie chce wykonac;) Dzis wybralismy sie ze znajoma grupa Japonczykow do Zoo. Ogolnie bylo bardzo sympatycznie, choc samo zoo nie robi oszalamiajacego wrazenia, a zwierzeta w klatkach ogolnie nigdy nie poprawialy mi nastroju. Choc czesc wybiegow byla naprawde spora i zadbana. Jutro niestety normalny dzien, a nastepne wolne z powodu swieta narodowego dopiero w poniedzialek; Japonczycy rowniez maja weekend majowy, tyle ze wolne jest 29 kwietnia i potem od 3 maja-rowniez dzien konstytucji! az do 6. Jeszcze nie mamy zadnych konkretnych planow, zobaczymy. Powoli koncze, mam nadzieje, ze cos sie ruszy i w nastepnym poscie beda juz same dobre wiadomosci. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, sciskam i przesylam buziaki. A to, ze sie nie odzywam nie znaczy, ze nie mysle o Was i nie tesknie, bo tesknie koszmarnie!! Buziaki:*
17.03.2008 | Komentuj (4)
Jest poniedzialek, wieczor, sprzatnelam juz z nerwow wszystko co sie da, i pewnie sprzatnelabym jeszcze cos, ale juz nie mam sily. Maciej wylecial juz z Frankfurtu i pewnie teraz jest gdzies nad Rosja, hmmm moge sie myslic, bo z geografii zawsze bylam noga, w kazdym razie juz leci. Jutro, w porze obiadowej razem z moim Big bossem odbieramy go z lotniska. Tak wiec sporo sie u mnie zmieni. Poza tym wreszcie przyszla wiosna, przestalam miec w nocy 7 stopni, ostatnio jest w porywach nawet do 15-smieje sie, ze to prawie tropiki;P A wiadomo,ze z wiosna nadchodza zmiany, tak wiec pojawila sie nowa kanapa, ktora oczywiscie nie byla mi potrzebna, ale darowanegu koniowi...szczegolnie kiedy jest bialy, skorzany i tak slicznie wyglada w kuchni:D Pojawily sie tez wreszcie kwiatki-pierwiosnki i ziola w koszyczkach, zrobilo sie jakos bardziej radosnie. Nawet przesadzilam moja strelicje i posialam rzodkiewke, ale tak jak strelicja odzyla, tak rzodkiewka nie wyrosla;/ No nic, moze z rzezucha bedzie latwiej:D No i najwazniejsza zmiana-pojawily sie wreszcie zwierzaki, co prawda nie wymarzony kot, niestety Japonce nie pozwalaja trzymac zwierzat typu kot czy pies;/, ale dwa sliczne male szczurki:D Oczywiscie iles osob sie skrzywi z obrzydzenia, znajomy twierdzi, ze jestem nienormalna;P, ale ja uwazam, ze sa przeslodkie, na razie niezbyt inteligentne, ale sliczne. Poniewaz jest w nich rowniez ogromna energia do niszczenia wszystkiego naokolo, zostaly roboczo nazwane Plaga i Pozoga;D Pewnie skonczy sie na Kisi i Pusi niestety;] Wlasnie chroboca mi za plecami, bo nadchodzi noc, czas plagi i pozogi;P W pracy niby ok, ale nieustajaca frustracja i wyrzuty sumienia zwiazane ze zwierzakami nie daja mi spac, a kiedy spie to mam koszmary. Jestem na zakrecie, czas pokaze co z tego wyjdzie, na razie mam dwa lata stalej pensji na przemyslenie. Aktualnie mam ochote rzucic wszystko w pierony, jak zdaje sie mowi moja Mamusia;, niestety jestem zbyt odpowiedzialna, ech. No nic, koniec marudzenia, moze z M pod bokiem bedzie latwiej, na pewno bedzie sie komu wyplakac w rekaw;) Uciekam spac, jutro fantastyczny dzien:D Zycze Wszystkim pozytywnych zmian na Wiosne, spokojnych i radosnych nadchodzacyhc Swiat!
Zapraszam do galerii

Polskie Stowarzysznie Przyjaciół Tybetu
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl